Zdobione drzwi – cz.2

Powróciłem po przerwie spowodowanej zachwytem nad drewnem jesionowym, do drewna dębowego.

14

Cóż mogę powiedzieć. Przypomniało mi się, co mnie w nim urzekło. Widok odlatującego wióra za wiórem, które zostawiają za sobą idealnie gładką, świetlistą powierzchnię. Tak, jakby nigdy ich tam nie było.

15

Z każdym uderzeniem materiału ubywa, a przybywa formy. Trochę dziwnie to brzmi, ale tak się dzieje.

16

Ta realizacja była trochę nietypowa. Musiałem kontrolować głębokość wcinania się w materiał. W przypadku liter nie mogłem przekroczyć głębokości 5mm, a reszta 20mm. Spowodowane było to przygotowaniem materiału.

17

Są to w pełni funkcjonalne, ocieplane, dębowe drzwi.

18

O dłoniach mógłbym pisać i pisać. Każda para może „opowiedzieć” inną historię.

20

Jest w nich coś intymnego.

21

Wydobycie tej intymności z surowości drewna nie jest łatwe.

22

Jedno niewłaściwe uderzenie dłuta może zaważyć na całym wyrazie.

24

Myślę jednak, że podjęcie starań warte jest efektu końcowego.

25

Efektu końcowego, który niebawem będę miał przyjemność zaprezentować.

Tymczasem,

zasłuchuję się w muzykę, kojąc wyobraźnię po całodniowej gimnastyce.

Dobranoc.

__________