Uchylam drzwi „Gravis Ianua”

I tak oto stoję przed drzwiami. Drzwiami do mej wizji, którą postaram się przedstawić w czytelny sposób. By rozwiać nieco mgłę tajemniczości nad powstaniem projektu „Gravis Ianua”.


Oczywistą sprawą było, że drzwi nie mogą być zwykłe. Natomiast zdobienie ich ornamentami nie wchodziło w grę, z racji stylu całej chaty. Pozostawał motyw ilustracji, sytuacyjny, czy też właśnie tajemniczy.

Gdy tylko zobaczyłem skrzydło drzwi, ich dość niski format zamknięty w łuku. Mnich był pierwszą myślą jaka zrodziła się w mej głowie. Przestrzeń do wypełnienia wynosiła 135cm x 55cm. Musiałem zmieścić w niej coś, co będzie zapełniało skrzydło, jednocześnie nie wypełniając go. Żeby nie stało się małe a ciężkie optycznie.

Sam mnich z układem dłoni leżących na piersi od początku wydawał mi się trafionym pomysłem. Takie coś się czuje.

Ktoś może się zastanawiać, co symbolizuje ten projekt.

Sama inskrypcja niesie prostą treść, w języku łacińskim: C.*Dominus*Eodem*Domus*Gens*Z. / w wolnym tłumaczeniu: K.*Pan*Tego*Domu*Rodu/Rodem*Z.

Z mnichem natomiast nie jest tak czytelnie. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić co symbolizuje. Nie chcę dopisywać do „niego” jakiejś myśli filozoficznej wyciąganej na siłę. Może po prostu jest po części mym odbiciem. Dlatego od początku czułem jego formę.

Gdybym określił z całą stanowczością ideę tej płaskorzeźby, odebrałbym prawo głosu osobie, która stanie na wprost tych drzwi.

Może właśnie pytania rodzące się w głowie skłonią do choćby sekundy zastanowienia. Może nie wszystkie drzwi trzeba otwierać odruchowo, bez namysłu.

Może przed niektórymi drzwiami warto zawrócić, nie przekraczać ich progu.

Może…


I tutaj rodzi się pytanie w mej głowie.

Czy jako twórca mogę jednoznacznie określić swoją pracę?

Bo jeśli moja praca jest efektem oddziaływania różnych emocji.

To czy mówienie o tym w sposób stanowczy nie uprzedmiotowi mych emocji, uczuć?

__________