Talent – nie, dziękuję

Talent – nie dziękuję.



Większość ludzi żyje w jakimś magicznym wyobrażeniu o twórczości. W dodatku, reżyserowane programy telewizyjne „wyławiające” talenty pogarszają sprawę.
„Mam talent” – nigdy tego nie powiedziałem, nigdy nie powiem i nie chcę tego słyszeć. A jeśli ktoś używa tego zwrotu w mym kierunku, świadczy to właśnie o tym magicznym wyobrażeniu na temat pracy.
Talent, talent, talent… i to wszystko? To załatwia sprawę? Hm. Spójrzmy więc na to realnie, porzućmy różowe okulary…
Z Wikipedii:
„Talent – wrodzone predyspozycje do czegoś, wybitne zdolności w jakiejś dziedzinie.” Ciekawie, ciekawie. Co dalej zatem?
– Tak więc, czy talent powiedział mi gdzie są tartaki, w jakim drewnie rzeźbić? Jak suszyć drewno, gdzie suszyć, jak strugać, kleić, ciąć, i gdzie to robić?
– No ale przecież żeby jechać po drewno to trzeba mieć czym, no i prawo jazdy.
Cudownie mieć talent – masz talent → masz prawo jazdy. To takie oczywiste.
– No dobra, mam już to drewno, wystrugałem, pokleiłem. Jakoś by to teraz wyciąć. I w sumie co wyciąć.
– Oj cudowny talent, to dla mnie? Cudowny talent, cudowny.
Za moimi plecami taka niespodzianka, no cudownie. Tyle maili napisałeś za mnie, tyle telefonów wykonałeś do klientów. Co ja bym bez Ciebie talencie zrobił.
– Dobra talent, kolejna sprawa. Załatw mi dłuta… No ja nie wiem skąd, dlatego mam Ciebie. Podzwoń, popytaj o stal, HRC, profile, dostępność. A, no i jeszcze na czymś muszę to ostrzyć. Dasz radę talent.
– Rewelacja! Co ja bym bez Ciebie talencie zrobił. Czekaj, no ale skoro mam Ciebie na wyłączność, to wiesz, idzie zima. Załatw jakiś piec do warsztatu, a później rozpalaj ogień i go pilnuj jak ja będę pracował. Jesteś niesamowity mój Ty talencie.
– Mamy problem talent, zimno mi. Chyba jestem przeziębiony, albo już chory. Gorączka, zatoki. Ja odpadam, idę do łóżka. Ale Ty talent… Ty pracuj. Wiesz, zepnij się jakoś i działaj. Od tego przecież Cię mam.
– Talent, co z Tobą? Nie rezygnuj. Dasz radę. Wiem że to nie ma sensu, ale po prostu to rób. Od tego jesteś przecież. Oj przestań… 60 godzin rzeźbienia liter w dębie w tydzień to nie tak dużo… Nie przesadzaj. Jesteś talentem…
– Talent, jest sprawa. Interes nie idzie. Co robić?
Genialny! Od tego właśnie Cię mam! Dobra, to robię sobie miesiąc przerwy, a Ty działaj. Rzeźb, pisz maile, posty, jakiś film nagraj. Talent – nie zawiedź mnie.
– Dzisiaj harujemy jak wół talent, znaczy się Ty harujesz. W sumie to nie dzisiaj tylko przez tydzień. Dasz radę.
– Północ talent, ja chcę spać! Weź ciszej w te klawisze klikaj jak projekty robisz. Ja idę spać…

Upór szanowni Państwo. Upór, zawzięcie, myślenie, szukanie, świadome działanie, czytanie, pisanie, praca, cierpliwość, elastyczność, poświęcenie, wyrzeczenie, zmiana… Przy tych wszystkich „cechach”, gdy słyszę skierowane w moją stronę zdanie: „Tobie łatwiej, Ty masz talent.” – to tak jakbym w mordę dostał, tablicą z napisem: SZCZĘŚCIARZ!
Ignorancja, totalna ignorancja podszyta grzecznością. I nie chodzi tutaj o mnie. Chodzi o wszystkich twórców którzy wkładają w swoją pracę „coś” więcej niż 8 godzin 5 dni w tygodniu. I nie marnują swego życia na siedzenie przed telewizorem z piwem i popcornem w ręce.

No ale przecież rzeźbisz, nie każdy może tak rzeźbić.”


7 lat, prawie 8. Od 4 lat tylko rzeźbię, projektuję, buduję. Nie biorę pod uwagę niczego innego, niezwiązanego z tymi zagadnieniami.
Talent… Zacięcie miałem do rysunku. Rysowałem, sporo rysowałem. Ale przestałem. Do dobrych rysowników jest mi bardzo daleko, nigdy ich nie doścignę. Do dobrych rzeźbiarzy jeszcze dalej. Fotografią też się zajmuję, filmy też robiłem, przez rok programistą byłem. Gimnazjum sportowe, a i w kamieniu rzeźbiłem. Już o bractwie rycerskim nie wspominając…
Talent – nie,
dziękuję.
Ja tu „tylko” pracuję.

Szczepan R.