Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi.

Pierwszy wpis na blogu od kilku miesięcy, i od razu tak poważnie. No cóż, czasem tak trzeba.

Treść tego wpisu będzie przeplatała się na płaszczyznach biznesowych, ideologicznych, osobistych. Do tej pory w swych wpisach starałem się unikać zawierania odniesień do mego prywatnego życia. W ostatnim czasie jednak, pod wpływem pewnych czynników, uznałem, że kiedyś ten dzień nadejdzie. I oto jest. Przecież „Szczepan Rachwał” to ja.

Większość ludzi pędzi, „żyją” szybko, brać chcą szybko. Im się należy, przecież to klient ma zawsze rację, a ja jestem tylko usługodawcą który powinien docenić fakt, że ktoś czegoś ode mnie chce. Pytanie tylko, czego?

Przytoczę tutaj kilka maili:

Cyt.: „ile kosztuje napis?” Koniec wiadomości.

Cyt.: „napisz jakie dłuta sa dobre na poczatek.” Koniec wiadomości.

Takie maile z miejsca lądują w koszu. Jeśli ktoś nie jest w stanie poświęcić minimum czasu na poprawne skonstruowanie zdania, z uwzględnieniem polskich znaków i interpunkcji, ja tym bardziej nie będę poświęcał swego czasu na zawracanie sobie taką wiadomością głowy. Niestety. To tak jakby wejść do sklepu, i od drzwi wołać: „bułka masło i ulgowy do Trzebiatowa.” Komiczne, czyż nie?

Dla równowagi trafiają się maile, które czytam z przyjemnością. Wstęp zaczynający się od przedstawienia, duże litery, interpunkcja, polskie znaki. Nie potrzeba przedrostka „Pan”, nie o to chodzi. Chodzi o szacunek dla drugiej osoby, okazany w prosty sposób – poprawna pisownia. Dorzucenie do maila kwestii: „sory za pismo, ale pisze szybko bo mam malo czasu.” nic nie zmienia. Jeśli ja nie mam czasu, to nie wdaje się w dyskusję. Czekam na moment w którym będę mógł na spokojnie przedstawić swe zdanie. To wszystko.

Kolejny typ maili, to „głuche” maile. Najpierw pojawia się pytanie o możliwość realizacji „czegoś”. Odpisuję z pytaniem o co dokładnie chodzi, w jakich wymiarach, gdzie to się znajdzie, itd.. Otrzymuję odpowiedź w której pojawia się część informacji o które pytam, następnie zwrot:” A jak będzie lepiej?” Wtedy odpisuję rozbudowaną wiadomość z przedstawieniem kilku wariantów wykończenia, drewna, sposobu wykonania, wachlarz cenowy. I tutaj właśnie osoba zainteresowana głuchnie. Nie otrzymuję żadnej odpowiedzi.

Tych maili jest naprawdę dużo. Ostatnio podliczyłem ile godzin schodzi mi na takie rozmowy, i się przeraziłem. Dlatego koniec.

Nie mam pod ręką katalogu, jak przy wybieraniu koloru zasłon do salonu. Każdy projekt jest rozpatrywany indywidualnie, dopasowywany pod inną osobę. Tutaj nie da się użyć schematu. Niestety.

Od tej pory nie rozpatruję zamówień indywidualnych, nie zawierających szczegółowego opisu. Projekty bardziej rozbudowane rozpatruję po opłaceniu „zaliczki”, uwarunkowanej zaawansowaniem projektu.

Bardziej od głuchego zainteresowania mymi usługami, zależy mi na moim czasie i spokoju. A osoby które naprawdę będą chciały abym „coś” dla nich wykonał, osiągną swój cel.

Są też maile zawierające rozbudowany wpis. Ktoś zaczyna rzeźbić, albo jest w trakcie rzeźbienia, i ma pewien problem. Przedstawia ten problem, a następnie zadaje pytanie, albo kilka pytań. Na takie maile odpowiadam w miarę możliwości czasowych. I staram się to robić w pomocny sposób. Nie zbywać hasłem: „google Ci powie”.

Nie chcę zamknąć się na Wasze zdanie, pytania. Lecz doceniajmy i szanujmy swój czas. To naprawdę tak niewiele, a zmienia bardzo dużo.

Możliwe, że wiele osób przekreśli mnie tym wpisem, jego treścią. Jestem gotów przyjąć to na klatę, i pójdę dalej. Dalej będę robił to co robię. Będę rzeźbił, budował, pisał, nagrywał. Choć przypuszczam, że z biegiem czasu pojawią się zmiany. Gdy spojrzę rok wstecz, dostrzegam jak dużo się zmieniło, co udało mi się wykonać, jak wzrósł mój poziom, doświadczenie, śmiałość działań. Są też błędy, oczywiście.

Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi.

Tak więc kończę, jednocześnie zaczynając kolejny etap mych działań.

Dużo spokoju i ciepła 🙂

Baju baj.

Szczepan Rachwał

P.S. Wraz z blogową wersją strony, powróciła możliwość komentowania 😉